Marcin pisze:
> Pod samochodem, nadkola i i w niektorych miejscach milimerowej wielkosci
> odpryski i pecherze.
> Rdza narazie to tylko w zasadzie nalot bez wzerow.
To sie tylko tak wydaje.
> Jesienia probowalem pozbyc sie rdzy z nadkoli. Usulalem pecherze
> papierem sciernym wyczyscilem z rdzy, pomalowalem farba podkladowa,
> pozniej lakierem, ktory mial byc srebny metalik ale wogole nie
jesli rdza pojawila sie samoistnie, to na 99% nie wystarczy papier scierny.
> Po paru miesiacach rdza znowu wyszla i to na calej uprzednio malowanej
> powierzchni.
Ano wlasnie.
Mam "bogate doswiadczenia" w powyzszym temacie, glownie - porazek :(
Skutecznie i na dlugo udawalo mi sie zamalowac ubytki, ale glownie takie,
ktore powstaly wskutek mechanicznych uszkodzen, a nie samoistnej rdzy.
Niby po odczyszczeniu papierem jedne i drugie wydawaly sie takie same
(czyli na oko: "gola blacha") niemniej te w ktorych byla wczesniej rdza
nie wytrzymywaly dluzej niz rok. Czyli slady rdzy zostaja mimo ze niewidoczne.
Nieco dluzej wytrzymywaly zaprawki gdzie do odczyszczenia rdzy uzylem
szlifierki katowej i nie zalowalem blachy (byle nie na wylot!).
Niektore z nich maja juz 4 lata i dopiero teraz cos tam lekko wychodzi.
Ale niestety w wiele miejsc nie da sie dojsc szlifierka.
No i jeszcze kwesta jak i czym sie maluje - najlepsze efekty (powiedzmy
- mniej kiepskie :)) dal u mnie podklad antykorozyjny corr-active,
przedtem miejsce odtluszczalem acetonem, potem (przed lakierem
wierzchnim) benzyna ekstrakcyjna, bo aceton zmywa ten podklad.
Podobno najlepsze sa podklady epoksydowe, dwuskladnikowe, ale skad to wziac.
--
Jakub Witkowski | Prezentowane opinie moga byc niepowazne,
z domeny | nieprawdziwe, lub nie odpowiadac w czesci
gts /kropka/ pl | lub calosci pogladom ich Autora.