> > Mam nadzieje, ze jestes psychologiem badz psychiatra i Twoje slowa sa
> > poparte jakas konkretna wiedza. Irytacja w postaci klapek na oczach
bardzo
> > znieksztalca obraz swiata ;)
> a co tu ma do rzeczy irytacja z klepkami na oczach - to wlasnie ty nie
> patrzysz na zycie szeroko, tylko z twojej wlasnej perspektywy lat
> dwudziestu. A wyksztalcona jestem bj kierunkowo do takich wypowiedzi -
> jestem socjologiem i na malzenstwo patrze szerzej niz facet, ktory boi
> sie, ze w malzenstwie nie bedzie mial tyle radosci, co przed nim...
> malzenstwo to fakt spoleczny i ma w sobie duzo wiecej powiazan z zyciem
> innych, niz to poczatkowo sie wydaje.
Wiek nie determinuje poziomu inteligencji i tym samym umiejetnosci
wyciagania wnioskow z przebytych doswiadczen. Znam ludzi 30 i wiecej letnich
mniej doswiadczonych ode mnie takze ten argument jest zbyt uogolniajacy i
chyba masz tego swiadomosc.
Socjolog i
psycholog jak by na to nie patrzec to zupelnie co innego...
Nigdy nie bylas facetem i nigdy nie bedziesz w stanie spojrzec na swiat tak
jak to robi facet, to raz. A dwa, ze "szerzej" rozbawilo mnie tym bardziej
do lez.
> To, co
> on pisze na temat roznych konsekwencji prawnej natury malzenstwa nie
> kloci sie z tym, ze ty malzenstwa nie akceptujesz ...
Ale kloci sie z tematem watku. Na kazde pytanie mozna odpowiedziec
bezsensownym belkotem i udowodnic pokretna logika ze ma jednak zwiazek z
tematem pytania.
> ...(a moze tak, tylko nie
> akceptujesz tego, ze kobiety czasem zachowuja sie inaczej, niz bys tego
> chcial, a w malzenstwie trudniej je za to ukarac odchodzac). Jedno
> drugiemu nie zaprzecza.
"niz bys tego chcial" to dosc niefortunne okreslenie... chodzi mi o
zachowania sprzeczne z zachowaniami sprzed malzenstwa (np. znielubienie
seksu i zanik tolerancji). Ukarac odchodzac ? tak postrzegasz ta sytuacje ?
Boze chron mnie przed takimi kobietami. Idac Twoim tokiem myslenia: facet po
slubie zaczyna chlac niemilosiernie, a kobieta godzi sie z tym pokornie bo
nie chce 'karac' go za ta 'delikatna' zmiane zachwania...
tragedia...
> nie wiem, jak bardzo ciezkie masz studia, ale moj chlopak tez jest
> informatykiem i bez problemu pracowal w czasie studiow. Sa tacy, ktorzy
> to potrafia, sa tacy, ktorzy nie sa w stanie pogodzic kilku rzeczy na
> raz z roznych wzgledow. Tak samo z malzenstwem - jedni sa w stanie zyc w
> taki sposob, inni widza, ze ich to przerasta - wszystko do
> zaakceptowania. Problem zaczyna sie wtedy, gdy ze swojej niemoznosci
> chca zrobic norme i tym, ktorzy sobie radza wmawiac, ze sa w glebokim
> bledzie.
To ze Twoj chlopak "bez problemu pracowal w czasie studiow" niczego nie
dowodzi...
Studia studiom nie rowne. Taka doswiadczona osoba jak Ty powinna chyba miec
tego swiadomosc.
> Widze, ze uzyskanie odpowiedzi na proste pytanie tego watku od Ciebie
jest
> > pomyslem irracjonalnym. Ty po prostu chcialas mnie zganic za
niedojrzalosc i
> > wyglosic swoje przemowienie.
> Hmmmm,
> moze cos w tym jest. Jak napisalam, nie interesuje mnie najbardziej to,
> co myslisz o malzenstwie. mozesz myslec, co chcesz, ale mimo wszystko
> powinienes czasem dopuscic do siebie mysl, ze nie zjadles wszystkich
> rozumow
jest jest....
Moze nie wywnetrzniaj sie i nie atakuj mnie, w watku ktory ma konkretny
temat ale rozpocznij nowy...
> Kobieta nie moze rodzic i rodzic wychodzac z takiego
> zalozenia, jak mezczyzna, wiec stara sie zatrzymac przy sobie mezczyzne
> tak dlugo, ajk sie da.
"staraja sie" - do slubu... bo pozniej "trudniej je za to ukarac odchodzac"
:D
> Stad moze wlasnie kobiety bardziej zabiegaja o malzenstwo czesciej niz
> mezczyxni, bo taka tez nasza natura - nastawienie na zwiazki, na dzieci,
> na rodzine.
Zabieganie o malzenstwo wcale nie stoi w logicznej sprzecznosci z
uczciwoscia wobec partnera, a starasz sie to za wszelka cene udowodnic i
rozgrzeszyc z tego te "biedne kobiety" ktorych mechanizm dzialania jest
sterowany biologia...
--
pozdrawiam
delphi