LAMELKI.RYBNIK.PL

Forum dyskusyjne
It is currently September 5, 2010, 8:01 pm

All times are UTC





Post new topic Reply to topic  [ 8 posts ] 
Author Message
PostPosted: 2003-04-16 20:22:30
Online
Registered User

Joined: 2003-04-16 20:22:30
delphi lover wrote:
> Znaczy sie ze slusznie postapilas :) Nie ma malzenstwa nie ma wielu klopotow
> w przypadku rozstania.

Te "wiele klopotow" to tylko koniecznosc uzyskania rozwodu. Wszystkie
inne klopoty - w tym, wbrew pozorom, problem podzialu majatku - sa takie
same gdy sie mieszkalo razem bez slubu jak i ze slubem.
Prawdziwe problemy w przypadku rozstania to sa wtedy, kiedy para
"dorobila sie" dzieci. I to tez niezaleznie od tego, czy byli
malzenstwem, czy nie.
--
Pozdrowienia,
   Jaroslaw Rafa
   r...@inf.wsp.krakow.pl






Top
 Profile
 
PostPosted: 2003-04-16 20:22:31
Online
Registered User

Joined: 2003-04-16 20:22:31
Slawek wrote:
> A po co Ci notarialna umowa kupna-sprzedazy nieruchomosci - przeciez dales
> pieniadze, facet dal Ci klucze od bramy i... z usmiechem powiedzial "no to
> juz jest Pana".

Ales porownanie wymyslil...
Nieruchomosc to mozesz kupic i od czlowieka ktoremu nie ufasz,
nienawidzisz go i podejrzewasz o chec oszukania cie na kazdym kroku. Bo
przeciez w tym przypadku nie jest istotne, *od kogo* kupujesz, tylko
*co* kupujesz. I po to wlasnie jest umowa notarialna.
A czy wyobrazasz sobie zwiazek z kobieta, ktorej nie ufasz i ktora
nienawidzisz? Uwazasz, ze to mialoby jakikolwiek sens? Jezeli tak to
moje gratulacje.
A od zaufanego przyjaciela moglbym spokojnie kupic dom i bez umowy
notarialnej (oczywiscie abstrahujac od faktu, ze prawo w tym przypadku
*wymaga* tego, aby taka umowa byla sporzadzona - natomiast prawo *nie
wymaga*, aby mezczyzna i kobieta chcacy zyc razem musieli zawrzec
malzenstwo).
--
Pozdrowienia,
   Jaroslaw Rafa
   r...@inf.wsp.krakow.pl






Top
 Profile
 
PostPosted: 2003-04-16 20:22:42
Online
Registered User

Joined: 2003-04-16 20:22:42
Slawek wrote:
> > Gdyby mnie interesowala natura prawna poszedlbym na pl.soc.prawo, albo
> > przeczytalbym kpc, ale Slawek bardzo chcial sie pochwalic swoja
> bezuzyteczna
> > w _tej dyskusji_ wiedza...
> jaka wiedza ??? chyba nie prawnicza ?? Trzeba bylo powiedziec, ze strona
> prawna Cie nie interesuje.

Czy NA TEJ GRUPIE nie jest oczywiste, ze dyskutujemy tu raczej z pozycji
innych niz prawnicze i ze strona prawna bycia ze soba dwojga ludzi jest
tym, co dyskutantow na tej grupie najmniej interesuje?
A skoro dla Ciebie nie jest oczywiste, to ja Ci to oswiadczam jako
moderator ;-)))).
--
Pozdrowienia,
   Jaroslaw Rafa
   r...@inf.wsp.krakow.pl






Top
 Profile
 
PostPosted: 2003-04-16 20:23:10
Online
Registered User

Joined: 2003-04-16 20:23:10
Uzytkownik "delphi lover" napisal:
> (..) Dla mnie oczywiste jest, ze nie
> tylko mnie chce sie seksic wiec problem znika :) Zapewniam Cie, ze bez
> grania tez sie mozna poseksic do woli :)

Tyle, ze wszystko co mowisz o sobie rozbija sie o fakt, ze to granie
(najczesciej) nie toczy sie w sferze swiadomosci ;) Te wszystkie kobiety, o
ktorych napisales pewnie sa swiecie przekonane, ze nie graja zadnych rol.
Melisa






Top
 Profile
 
PostPosted: 2003-04-16 20:23:30
Online
Registered User

Joined: 2003-04-16 20:23:30
Uzytkownik napisala:
Witam Was cieplo. Pozwolilam sie wtracic do Waszej dyskusji, mam nadzieje,
ze nie jest juz calkiem nieswieza ;)
> (..) Jestem ze swoim partnerem z milosci, a nie dla slubu.

A czy slub jest zaprzeczeniem milosci? Jakby nie mozna bylo sie kochac i byc
razem formalnie - jak myslisz, mozna? :)
> (..) po co mamy sobie dawac jeszcze swoje klopoty i problemy do czego

doszloby pewnie wraz ze slubem ???
Np. jakie?
> (..) czy nie jest egoizmem wziac slub
> i "teraz martw sie o mnie, jesli mnie kochasz, a ja bede slaba kobietka"
> albo "jestes zona, to pierz te skarpetki i podaj mi obiad kobieto!" :))

Grr... masz koszmarne wizje ;)
>Lepiej byc porzucona bez slubu niz ze slubem.

Lepiej pracowac nad zwiazkiem i nie byc porzucona.
>Co trzecia para sie w Polsce rozwodzi.

Czyli jednak slub to marne zabezpieczenie przed rozstaniem, co nie? :) Jak
sie naprawde chce to mozna - bez wzgledu na sprawy formalne.
> (..) Milosc przechodzi po kilku latach, wiec wraz z
> jej przeminieciem trzeba szukac nowej milosci czyli zmieniac
> partnera/partnerke, kiedy uczucie wygaslo i nie daje pelni szczescia.

To stan zakochania przechodzi, a milosc wcale nie musi. Trwalosc uczucia
zalezy w duzej mierze od tego jak o niego dbamy i pielegnujemy. Jak kto dba
tak ma i nie ma co zrzucac odpowiedzialnosci na "biologie" czy "chemie".
Pozdrawiam
Melisa






Top
 Profile
 
PostPosted: 2003-04-16 20:24:00
Online
Registered User

Joined: 2003-04-16 20:24:00
> > Mam nadzieje, ze jestes psychologiem badz psychiatra i Twoje slowa sa
> > poparte jakas konkretna wiedza. Irytacja w postaci klapek na oczach
bardzo
> > znieksztalca obraz swiata ;)
> a co tu ma do rzeczy irytacja z klepkami na oczach - to wlasnie ty nie
> patrzysz na zycie szeroko, tylko z twojej wlasnej perspektywy lat
> dwudziestu. A wyksztalcona jestem bj kierunkowo do takich wypowiedzi -
> jestem socjologiem i na malzenstwo patrze szerzej niz facet, ktory boi
> sie, ze w malzenstwie nie bedzie mial tyle radosci, co przed nim...
> malzenstwo to fakt spoleczny i ma w sobie duzo wiecej powiazan z zyciem
> innych, niz to poczatkowo sie wydaje.

Wiek nie determinuje poziomu inteligencji i tym samym umiejetnosci
wyciagania wnioskow z przebytych doswiadczen. Znam ludzi 30 i wiecej letnich
mniej doswiadczonych ode mnie takze ten argument jest zbyt uogolniajacy i
chyba masz tego swiadomosc.
Socjolog i psycholog jak by na to nie patrzec to zupelnie co innego...
Nigdy nie bylas facetem i nigdy nie bedziesz w stanie spojrzec na swiat tak
jak to robi facet, to raz. A dwa, ze "szerzej" rozbawilo mnie tym bardziej
do lez.
> To, co
> on pisze na temat roznych konsekwencji prawnej natury malzenstwa nie
> kloci sie z tym, ze ty malzenstwa nie akceptujesz ...

Ale kloci sie z tematem watku. Na kazde pytanie mozna odpowiedziec
bezsensownym belkotem i udowodnic pokretna logika ze ma jednak zwiazek z
tematem pytania.
> ...(a moze tak, tylko nie
> akceptujesz tego, ze kobiety czasem zachowuja sie inaczej, niz bys tego
> chcial, a w malzenstwie trudniej je za to ukarac odchodzac). Jedno
> drugiemu nie zaprzecza.

"niz bys tego chcial" to dosc niefortunne okreslenie... chodzi mi o
zachowania sprzeczne z zachowaniami sprzed malzenstwa (np. znielubienie
seksu i zanik tolerancji). Ukarac odchodzac ? tak postrzegasz ta sytuacje ?
Boze chron mnie przed takimi kobietami. Idac Twoim tokiem myslenia: facet po
slubie zaczyna chlac niemilosiernie, a kobieta godzi sie z tym pokornie bo
nie chce 'karac' go za ta 'delikatna' zmiane zachwania...
tragedia...
> nie wiem, jak bardzo ciezkie masz studia, ale moj chlopak tez jest
> informatykiem i bez problemu pracowal w czasie studiow. Sa tacy, ktorzy
> to potrafia, sa tacy, ktorzy nie sa w stanie pogodzic kilku rzeczy na
> raz z roznych wzgledow. Tak samo z malzenstwem - jedni sa w stanie zyc w
> taki sposob, inni widza, ze ich to przerasta - wszystko do
> zaakceptowania. Problem zaczyna sie wtedy, gdy ze swojej niemoznosci
> chca zrobic norme i tym, ktorzy sobie radza wmawiac, ze sa w glebokim
> bledzie.

To ze Twoj chlopak "bez problemu pracowal w czasie studiow" niczego nie
dowodzi...
Studia studiom nie rowne. Taka doswiadczona osoba jak Ty powinna chyba miec
tego swiadomosc.
>   Widze, ze uzyskanie odpowiedzi na proste pytanie tego watku od Ciebie
jest
> > pomyslem irracjonalnym. Ty po prostu chcialas mnie zganic za
niedojrzalosc i
> > wyglosic swoje przemowienie.
> Hmmmm,
> moze cos w tym jest. Jak napisalam, nie interesuje mnie najbardziej to,
> co myslisz o malzenstwie. mozesz myslec, co chcesz, ale mimo wszystko
> powinienes czasem dopuscic do siebie mysl, ze nie zjadles wszystkich
> rozumow

jest jest....
Moze nie wywnetrzniaj sie i nie atakuj mnie, w watku ktory ma konkretny
temat ale rozpocznij nowy...
> Kobieta nie moze rodzic i rodzic wychodzac z takiego
> zalozenia, jak mezczyzna, wiec stara sie zatrzymac przy sobie mezczyzne
> tak dlugo, ajk sie da.

"staraja sie" - do slubu... bo pozniej "trudniej je za to ukarac odchodzac"
:D
> Stad moze wlasnie kobiety bardziej zabiegaja o malzenstwo czesciej niz
> mezczyxni, bo taka tez nasza natura - nastawienie na zwiazki, na dzieci,
> na rodzine.

Zabieganie o malzenstwo wcale nie stoi w logicznej sprzecznosci z
uczciwoscia wobec partnera, a starasz sie to za wszelka cene udowodnic i
rozgrzeszyc z tego te "biedne kobiety" ktorych mechanizm dzialania jest
sterowany biologia...
--
pozdrawiam
delphi






Top
 Profile
 
PostPosted: 2003-04-16 20:22:43
Online
Registered User

Joined: 2003-04-16 20:22:43
AgA wrote:
> A co pytania odnosnie watku: zachowania kobiet i mezczyzn sa
> uwarunkowane w duzej mierze ich biologicznoscia. Od lat kobiety
> stosowaly rozne strategie, zeby wydac na swiat jak najlepsze jakosciowo
> dzieci (zdrowe i na tyle  dobrze odchowane, aby same mogly przezyc) W
> tym celu staraly sie wytpowac odpowiedniego mezczyzne, miec z nim dzieci
> i zatrzymac go przy sobie jak najdluzej - z powodu rzeczonych dzieci.
> Mezczyxni maja swoja strategie - zostawic po sobie jak najwiecej dzieci
> nie koniecznie najlepszej jakosci, byle ich bylo duzo - ktores przezyje
> tak, czy siak... Kobieta nie moze rodzic i rodzic wychodzac z takiego
> zalozenia, jak mezczyzna, wiec stara sie zatrzymac przy sobie mezczyzne
> tak dlugo, ajk sie da.
> I po tym wstepie socjobiologicznej natury mamy swego rodzaju pkt.
> wyjscia, dlaczego kobiety daza do malzenstwa. Nina ci to tez juz

Moim zdaniem cala ta tak modna ostatnio socjobiologia to jeden wielki
humbug. I tego zdania nie zmienie, chocbys mnie nie wiem jak
przekonywala. To Twoje tlumaczenie o strategiach tez slyszalem juz chyba
setki razy i uwazam je za jedna wielka brednie - niezaleznie od tego, z
ust jak utytulowanych naukowcow moglo ono wyjsc. Pracujac dosc dlugo na
uczelni mialem zreszta okazje dosc dobrze poznac to, jak nauka sie ma do
rzeczywistosci... ;-)
--
Pozdrowienia,
   Jaroslaw Rafa
   r...@inf.wsp.krakow.pl






Top
 Profile
 
PostPosted: 2003-04-16 22:24:20
Online
Registered User

Joined: 2003-04-16 22:24:20
Jaroslaw Rafa wrote:
> Hm, mozesz uzasadnic, dlaczego z powodu samego faktu slubu zonie ma
> przybyc obowiazkow? Bo ja nijak tego nie widze...
> Na moim przykladzie - mieszkalismy ze soba przed slubem kilka lat,
> potem wzielismy slub. Czy sadzisz, ze cokolwiek zmienilo sie z dnia
> na dzien? Owszem, obowiazkow to przybywa *matce* po *urodzeniu
> dziecka*. Ale nie
> *zonie* po *slubie*! Niby dlaczego??? Tylko zdaje sie, ze jakos wiele
> osob utozsamia te dwie rzeczy ze soba...

Oczywiscie w przpadku gdy para juz mieszkala ze soba, to nic sie nie
zmienia. Odnioslam sie jedynie do sytuacji, gdzie dopiero slubie malzonkowie
zamieszkali razem... na przykladzie znanych mi malzenstw.






Top
 Profile
 
Post new topic Reply to topic  [ 8 posts ] 




 Topics   Author   Replies   Views   Last post 

Who is online

Users browsing this forum: Barbara Anna,Krolewna Fiona,Adamm,,Kammill, prezenty and 1 guests


New posts New posts    No new posts No new posts    Announce Announcement
New posts [ Popular ] New posts [ Popular ]    No new posts [ Popular ] No new posts [ Popular ]    Sticky pozycjonowanie
New posts [ Locked ] New posts [ Locked ]    No new posts [ Locked ] No new posts [ Locked ]    Moved topic Moved topic
You can post new topics in this forum
You can reply to topics in this forum
You cannot edit your posts in this forum
You cannot delete your posts in this forum
You cannot post attachments in this forum

Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group - Pozycjonowanie